Polish Music The best music site on the web there is where you can read about and listen to blues, jazz, classical music and much more. This is your ultimate music resource. Tons of albums can be found within. http://theblues-thatjazz.com/en/polish/5349.html Sun, 26 May 2024 04:04:27 +0000 Joomla! 1.5 - Open Source Content Management en-gb Kobong - Chmury Nie Bylo (1996) http://theblues-thatjazz.com/en/polish/5349-kobong/19991-kobong-chmury-nie-bylo-1996.html http://theblues-thatjazz.com/en/polish/5349-kobong/19991-kobong-chmury-nie-bylo-1996.html Kobong - Chmury Nie Było (1996)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


01. Lust [4:33]
02. The Cloud Is Gone [4:43]
03. Miara [4:16]
04. FX 2 [0:44]
05. Przeciwko [3:43]
06. Ja [5:09]
07. Nothing More Happens Than Has to Happen [5:37]
08. Impro [2:32]
09. Uroboro [3:09]
10. Nedza [4:24]
11. Banjo [2:16]
12. Rwanda [4:29]
13. Przeciwko [3:24]
14. Prbda [3:24]
15. The Faithful [5:39]
16. I'll Wallow [9:15]

Bogdan Kondracki - bass, vocals
Robert Sadowski - guitar
Wojciech Szymański - drums
Maciej Miechowicz – guitar

 

...Proponuję podejść do tej kwestii w inny sposób. Zawartość "Chmury nie było" to nasze dobro narodowe. Nikt na świecie tak nie grał, nie gra i pewnie nie zagra. Powinno się tę płytę objąć unijną ochroną, jak oscypki i krakowski obwarzanek. Tyle, że o ile oscypka zrobić stosunkowo łatwo, to by efektywnie kontynuować styl stworzony przez Kobong trzeba wielu lat wytężonej gimnastyki. Wspaniale, że znaleźli się w naszym kraju śmiałkowie, którzy udźwignęli to brzemię i nie pozwalają zginąć tej jakże oryginalnej, fascynującej dźwiękowej formule...---Muflon, rockmetal.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex 4shared mega mediafire cloudmailru uplea

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Kobong Thu, 07 Jul 2016 10:38:18 +0000
Kobong - Kobong (1995) http://theblues-thatjazz.com/en/polish/5349-kobong/19969-kobong-kobong-1995.html http://theblues-thatjazz.com/en/polish/5349-kobong/19969-kobong-kobong-1995.html Kobong - Kobong (1995)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


01. Dzwony
02. Drzewa
03. Rege
04. PRBDA 
05. Trzcinki
06. Dolina
07. Zanim
08. Ziam Dziam
09. Gnoza
10. Taka Tuka
11. Zbrodnie
12. Jeżeli Chcę
13. Po Pas

Bogdan Kondracki - wokal, gitara basowa
Maciej Miechowicz - gitara elektryczna
Robert Sadowski - gitara elektryczna
Wojciech Szymański – perkusja

 

Kobong to jeden z tych zespołów, który wyprzedził swoje czasy, którego muzyka znalazła zrozumienie dopiero po latach. Był rok 1995 kiedy to Bogdan Kondracki, Maciej Miechowicz, Robert Sadowski oraz Wojciech Szymański połączyli swoje siły i nagrali album zawierający aż 13 kawałków, przynoszacy muzykę, której nie sposób porównać do czegokolwiek innego.

To co się kryje po nazwą Kobong to śmiało można nazwać podwaliną pod współczesny math metal. Ciężkie, miażdżące gitary, utrzymane w dość dziwacznym metrum przypominają trochę te, jakie zdobić będą "Destroy Erase Improve" Meshuggah z tego samego roku. Nie można zapominać bardzo gęstej, bardzo jazzującej pracy sekcji - tutaj szczególne słowa pochwały należą się Wojtkowi Szymańskiemu, który swoimi partiami deklasuje rynkową konkurencję.

Kobong w swojej twórczosci połączył matematyczną kalkulację Meshuggah, awangardę Mr. Burngle, oraz postawienie sekcji rytmicznej na piedestale tak jak to jest w Primus - te wszystkie elementy odnajdziemy na debiutanckim krążku tej formacji. Płyta stanowi monoliti szczerze mówiąc dość ciężko wyróżnić którąś z kompozycji. To też jest źródłem tego co mi się na tym albumie nie podoba.

Na tym albumie dzieje się bardzo - dzieje się tak dużo, że przy takim ciężarze muzyki trudno o jakiś punkt zaczepienie, coś co przykułoby uwagę na dłużej. Tym bardziej, że płyta jest monolitem, a poszczególne utwory, przynajmniej z pozoru oparte są na podobnym schemacie, to w pewnym momencie możemy mieć uczucie, że słuchamy wciąż tego samego. Sytuację pogłębia wokal pana Kondrackiego, który utalentowanym wokalistą nie jest i podobnie jak to jest w Primus - jego wokale stanowią tu marginalną rolę (i są również podobnej, marnej jakości).

Niewątpliwie "Kobong" jest płytą intrygującą, która będzie wymagała wielu odsłuchów, aby nie tylko ją polubić, ale i zrozumieć. Z drugiej strony, trzeba niebywałej cierpliwości, aby w połowie odsłuchu płyty nie nacisnąć "stop" - ta sztuka jeszcze mi się nie udała, choć podchodziłem do tego wydawnictwa wielokrotnie. Tego albumu trzeba koniecznie posłuchać, choćby z tego względu, że taka oryginalna i trudna muzyka została nagrana przez nasz rodzimy zespół. Podejrzewam jednak, że o wiele większe uznanie album ten zyska wśród osób grających na jakimś instrumencie (zwłaszcza sekcyjnym), gdyż dla przeciętnego słuchacza, może to być ciężka przeprawa. ---Harlequin, darkplanet.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex 4shared mega mediafire zalivalka cloudmailru uplea

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Kobong Sun, 03 Jul 2016 13:58:54 +0000