Polish Music The best music site on the web there is where you can read about and listen to blues, jazz, classical music and much more. This is your ultimate music resource. Tons of albums can be found within. http://theblues-thatjazz.com/en/polish/6166.html Thu, 20 Jun 2024 18:19:20 +0000 Joomla! 1.5 - Open Source Content Management en-gb Morowe - S (2014) http://theblues-thatjazz.com/en/polish/6166-morowe/23637-morowe-s-2014.html http://theblues-thatjazz.com/en/polish/6166-morowe/23637-morowe-s-2014.html Morowe - S (2014)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1 	W 	2:11
2 	W Pokoju Magii 	5:06
3 	Wszechświat Przyciąga 	5:25
4 	Ważne 	8:48
5 	Oni Przyjdą 	5:26
6 	Nocna Strawa 	7:47
7 	Z1 	3:01
8 	Muchy 	5:12
9 	Trzecia Dłoń 	6:30
10 	Z2 	2:26

Nihil - vocals, bass, guitar, keyboards
Hans - bass, guitar, keyboards
ML - drums

 

W masie muzyki, jaka ostatnio dociera do naszych uszu bardzo trudno wyłowić coś, co jest oryginalne, ciekawe, niebanalne, wyjątkowe. Ilość wydawanych płyt, masa dobiegających z każdej strony dźwięków powoduje, że uszy się uodparniają się na nie. Jak zatem z tej masy wybrać coś innego, coś, co zachwyci, zainteresuje, co odróżnia się od ogółu? Nie znam takiego sposobu. Coraz trudniej też przychodzi mi zaangażowanie się w muzykę, której słucham. A słucham codziennie, słucham tej masy różnej, lepszej lub gorszej muzyki, czasem poruszającej mnie, ale równie często spływającej po mnie niczym przysłowiowa woda po kaczce. Z tego też powodu uciekają mi czasem rzeczy, które zasługują na uwagę. Czasami też zły nastrój, zmęczenie, nieodpowiednia godzina, kiedy akurat słuchałem danej płyty, skutecznie niweczy cały jej urok.

Ale udaje mi się czasami trafić na coś, co porusza od samego początku. Co powoduje radośniejsze bicie serca i ciarki na plecach. Takie wrażenia spowodowała u mnie ta właśnie płyta. Płyta niezwykle intrygująca. Płyta poruszająca. Płyta zimna, odczłowieczona, a jednocześnie bardzo, ale to bardzo poruszająca. Sam jestem zaskoczony, jak łatwo, jak szybko poddałem się jej urokowi. Chociaż nie jest to muzyka, którą lubię najbardziej, jest właśnie za chłodna i za surowa, to jednak wciągnęła mnie bez końca.

Album czekał dość długo na recenzję, albowiem postanowiłem wrócić do tej muzyki po przerwie. Chciałem zobaczyć, czy jeśli posłucham jej po jakimś czasie, znów mnie porwie, znów przyciągnie. Czy pierwsze wrażenie nie było tylko wrażeniem chwilowym, czasowym, które wkrótce minie, a podczas kolejnego słuchania płyty nic z niego nie zostanie.

Zatem po przerwie sięgnąłem ponownie po „S” i zamarłem. Sięgnąłem po raz kolejny i musiałem włączyć raz jeszcze. Nie wiem, co ma w sobie ta muzyka, ale wrażenie, jakie robi, nie mija, za każdym razem jest takie samo. Mało tego, moja fascynacja i zauroczenie tymi kompozycjami wciąż wzrasta. A przecież to proste kompozycje, trochę charczącego wokalu, trochę akustycznych gitar, prosta praca sekcji, trochę klawiszowych wstawek. No, niby nic. Ale wszak dobrze wiadomo, że w „prostocie siła”. I w przypadku Morowe potwierdza się to w stu procentach. Ta skromność środków, spokój, lekko doomowy, wyjątkowy, tajemniczy nastrój powodują, że w głowie pojawia się lekki niepokój, na plecach pojawiają ciarki, że nagle na ciele wyczuwa się czyjś oddech, obecność czegoś pozaziemskiego.

Muzyka ociera się o doom, black, może trochę death, ma w sobie coś dark wave’u i ambientu. Ale te wszystkie style są wymieszane tworząc wyjątkową muzykę Morowe. Muzykę niesamowitą, niezwykle klimatyczną. Trudną, złowieszczą, przerażającą i… piękną. Bo jest w niej ogromna ilość melodii, ale jest też sporo brudu, jest gorzka, ale też liryczna, nostalgiczna, melancholijna. Jest wspaniała. To muzyka, która nikogo nie pozostawi obojętnym. Porusza i wzrusza, przeraża i daje do myślenia. Nie chciałbym, aby muzykom poprzestawiało się w głowie, ale uważam, że stworzyli rzecz naprawdę bardzo, bardzo dobrą. Wyjątkową. Mam nadzieję, że te kompozycje, że ta płyta zdobędzie takie uznanie wśród słuchaczy, na jakie – w mojej opinii – w pełni zasługuje. ---Ray, metalmundus.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex mediafire uloz.to cloud.mail.ru gett

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Morowe Wed, 13 Jun 2018 14:42:19 +0000
Morowe ‎– Piekło. Labirynty. Diabły. (2010) http://theblues-thatjazz.com/en/polish/6166-morowe/23477-morowe--pieko-labirynty-diaby-2010.html http://theblues-thatjazz.com/en/polish/6166-morowe/23477-morowe--pieko-labirynty-diaby-2010.html Morowe ‎– Piekło. Labirynty. Diabły. (2010)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1 	Wstęp 	2:34
2 	Komenda 	6:00
3 	Tylko Piekło, Labirynty I Diabły 	6:05
4 	Czas Trwanie Zatrzymać 	9:04
5 	Jego Oblicza 	6:47
6 	Głęboko Pod Ziemią 	5:49
7 	Wężowa Korona 	8:21
8 	Zakończenie 	3:58

Nihil - Vocals, Guitar, Bass, Keyboards
Hans - Guitar, Bass, Effects
BaronVonB - Drums

 

Polska młodzież śpiewa polskie piosenki. Niejaki Nihil sumiennie wciela w życie to szczytne hasło w powszechnie chwalonej Furii, a także w, jak mniemam, powszechnie chwalonym Morowe, który właśnie błysnął debiutem wydanym przez Witching Hour.

Szczerze mówiąc, "Grudzień za grudniem", to jest ostatni duży materiał Furii, choć solidny, w szczególny zachwyt jakoś mnie nie wprawił. Etykieta trudnej do wyrażenia słowami zajebistości czy wręcz kultowości, jaka przylgnęła do zespołu, jest przy tym w mojej ocenie mocno na wyrost. No, ale na bezrybiu i rak ryba.

Tymczasem dość niespodziewanie "Piekło.Labirynty.Diabły" trafił do mnie bez pudła. Może to tylko projekt poboczny Nihila, a może nie, tak czy owak Morowe podoba mi się znacznie bardziej niż Furia. Począwszy od intrygującej nazwy zespołu i świetnego tytułu krążka ("Piekło.Labirynty.Diabły" musi brzmieć lepiej niż "HutaLaura/Katowice/Królewska Huta"), przez zakręcone teksty, choć tu akurat trudno cokolwiek zarzucić także Furii (jeden z moich cytatów-faworytów - "W oczy martwego lisa spojrzałem/mięso jego i sierść/ze sprytem wyssałem"), na muzyce kończąc. Być może taki stan rzeczy wynika z faktu, że choć za recenzowanym projektem także stoi dość specyficzny koncept, jest on jednak bardziej naturalny, mniej pretensjonalny aniżeli Furia.

Morowe to zupełnie inna bajka. Poszukiwanie muzycznych analogii między nim a Furią wyłącznie ze względu na personalne powiązania jest w związku z tym zupełnie jałowe. O ile więc Furia bliżej ma do tradycyjnego blacku, tak w Morowe muzycy pozwalają sobie na więcej, czy może inaczej. Miłośnicy klasyfikacji nazwaliby to pewnie post black metalem, i - choć generalnie termin uważam za głupawy - może tutaj mieliby nawet rację. Kto poszuka, znajdzie tu zatem wpływy różnych kapel, które na pewno łączy jedno - odważne i świeże podejście do black metalu. Chwilami słychać choćby Nachtmystium (nie myślę o katastrofalnie żałosnej ostatniej produkcji Amerykanów, zwłaszcza, że "Piekło.Labirynty.Diabły" powstał wcześniej) czy Enslaved (np. w "Wężowej koronie"). Czasem gitary wygrywają melodie, które kierują myśli słuchacza ku Satyricon, innym razem ku Deathspell Omega i ich epigonów. Jak znam życie, sami twórcy wyparliby się rzecz jasna wskazanych inspiracji, ale jako że nikt dziś nie tworzy na bezludnej wyspie, więc siłą rzeczy wpływy muszą być, są i będą. Nie oznacza to jednak prostackiego kopiowania, bo Morowe, choć nie oferuje nowej jakości, z pewnością ma swój styl, a po eksploatowanych muzycznych obszarach porusza się z podziwu godnym wdziękiem.

Dzieje się tu naprawdę sporo, jest mnóstwo ciekawych momentów, a zespół zadbał, by kawałki nie opierały się wciąż na tych samych patentach. Trochę szkoda, że niewiele tu prostolinijnych zagrywek, w rodzaju motywu przewodniego zawartego w, najlepszym moim zdaniem, utworze tytułowym, ale widać nie taki był zamysł muzyków. Dobrze też, że elektronika dawkowana jest z umiarem, może nawet z ostrożnością. Wprawdzie właściwie użyta może wnieść bardzo wiele do całości materiału, ale użyta bez głowy może zamordować najlepszy nawet pomysł. Najważniejszy na albumie jest jedyny w swoim rodzaju klimat i tu Morowe zdobywa komplet punktów.

Ponoć komponowanie rzeczonego materiału rozpoczęło się na długo przed premierą, nie zmienia to jednak faktu, że podobna nuta jest dziś wyraźnie w modzie. Metale w wersji "open-minded" zawsze hołubili muzę, która z jednej strony potwierdzała ich rozległe horyzonty, z drugiej zaś nie wymagała nadmiernego wysiłku w jej przyswojeniu. Takie warunki zapewnia dziś wszystko z przedrostkiem "post". Zespół wstrzelił się w panujący trend mistrzowsko. Mam wrażenie, że gdyby Morowe narodziło się w Skandynawii czy w Stanach, a liryki "Piekło.Labirynty.Diabły" powstałyby w języku Szekspira, płyta mogłaby wzbudzić euforię w takim choćby Terrorizer, lubującym się w kreowaniu trendów.

Podsumowując, jest bardzo dobrze. Mam nadzieję, że Witching Hour stanie na wysokości zadania i wypchnie Morowe na otwarte wody. Na naszym podwórku konkurencja w tej stylistyce jest bowiem więcej niż cherlawa i na razie nic nie zwiastuje zmiany. ---Szymon Kubicki, magazyngitarzysta.pl

download (mp3 @ kbs):

yandex mediafire uloz.to gett

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Morowe Sat, 12 May 2018 14:08:22 +0000