Rock, Metal The best music site on the web there is where you can read about and listen to blues, jazz, classical music and much more. This is your ultimate music resource. Tons of albums can be found within. http://www.theblues-thatjazz.com/en/rock/3288.html Fri, 30 Sep 2022 19:57:00 +0000 Joomla! 1.5 - Open Source Content Management en-gb Galahad - Battle Scars (2012) http://www.theblues-thatjazz.com/en/rock/3288-galahad/12370-galahad-battle-scars-2012.html http://www.theblues-thatjazz.com/en/rock/3288-galahad/12370-galahad-battle-scars-2012.html Galahad - Battle Scars (2012)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


01 – Battle Scars
02 – Reach For The Sun
03 – Singularity
04 – Bitter And Twisted
05 – Suspended Animation
06 – Beyond The Barbed Wire
07 – Seize The Day
08 – Sleepers 2012

- Stuart Nicholson - vocals
- Roy Keyworth - guitars
- Spencer Luckman - drums
- Neil Pepper - bass, guitar & keyboards
- Dean Baker - keyboards

 

Before I listened to 'Battle Scars' for the first time, I went back and played some of 'Nothing Is Written'. Incredibly that album is more than 20 years old, and back in the early Nineties I saw this band play many times. The line-up changed between this album and the follow-up, 'Sleepers', which came out in '95 ? but some 17 years later four of the same five were involved with 'Battle Scars'. However, bassist Neil Pepper had left the band for a period and hadn't been back for long ? it was an incredible shock to everyone that Neil was diagnosed as suffering from cancer, yet somehow he made it through the recording sessions. The fact that he passed away in September 2011 at the age of just 44 leaving behind a widow and young family is something that many of us are still finding hard to deal with.

So, in lots of ways this was always going to be a hard album to review for me. Any opinion will always be subjective, no matter how objective the reviewer tries to be, and not only have I a long history with the band but I was aware that I really wanted this to be a great album, a fitting legacy as it were. But would it be?

As I said, before playing 'Battle Scars' I listened to 'Nothing Is Written' ? back when the band had won the Radio 1 Rock Wars and had been guests on The Friday Rock Show with Tommy Vance (those were the days). Back then they were young and dynamic, with much to prove. Here, all these years later they are not quite as young as they were, and in many ways are something of elder statesmen of the prog movement. But this is not a band to rest on their past achievements, as their last studio album 'Empires Never Last' amply proves. This is a band that is proud of what they have done previously, but also understand that they need to mature and this is an album that shows that they have done just that.

In 'the new guy' Dean Baker they have a keyboard player with a huge palette and being able to bring to play many different sounds has enabled them to deploy different techniques to great effect. The title cut starts the album and the gentle choral and orchestral effects soon give way to a Freddie Mercury style chorus where Roy is finally allowed to crank up the guitar and deploy some strong riffs. Stu has always had a very melodic voice, yet he has managed to add just a touch of menace when the need arises which gives the song an extra edge.

Karl Groom's production, as always, is very polished and allows all of the musicians to shine ? this is complex stuff yet is brought together in a fashion that is immediate and melodic. It is music that can be enjoyed on first listen yet the more times it is played the more the listener will get out of it. Spencer and Neil locked in as if they had never been apart and this strong rhythm section allows Dean and Roy to run riot. I would love to hear "Reach For The Sun'" in a live setting as the impression is that this has been written so that they can really turn this up and blast out. There may be a few Ozric style keyboard sounds, but the star of this is the repeated riffing, and the controlled passion.

Galahad in 2012 have produced an album that would be very recognizable to the people who used to go and watch them at Mr Kyps in Poole, yet is also very much the band that these days headlines prog festivals in Europe. At the very end of the album is a nod back to times past, as they revisit the title cut of their 1995 album 'Sleepers', and in many ways is quite different to the rest ? showing just how much the band has changed. But it is great to hear it, as I for one always thought it contained Neil's best basslines and yet again he proves what a great musician he was. Later this year Galahad will release another album, 'Beyond the Realms of Euphoria', which was recorded at the same time ? it will be interesting to see just how that will compare as 'Battle Scars' is a winner on all counts. ---kev rowland, progarchives.com

 

 

„Battle Scars” jest już siódmym albumem studyjnym w dorobku ekipy Stuarta Nicholsona. Albumem dość szczególnym. Po pierwsze, utrzymanym na dobrym poziomie i w stylu zdefiniowanym na pamiętnym krążku „Following Ghosts” i doszlifowanym na kolejnych płytach zespołu, a po drugie - nagranym w składzie, którego… już nie ma. A to za sprawą przedwczesnej śmierci basisty Neila Peppera. Paradoksem jest to, że Neil, jakby nie było, wieloletni członek zespołu (działał w grupie Galahad w latach 1992-2002, a ostatnio, po odejściu Lee Abrahama, nieprzerwanie od 2009 roku), który nigdy wcześniej nie wyróżniał się jakąś szczególną aktywnością kompozytorską, na płycie „Battle Scars” stał się praktycznie głównym autorem muzyki. To spod jego pióra wyszły utwory „Singularity”, „Beyond The Barbed Wire” i „Suspended Animation”. Reszta, a więc pozostałe cztery spośród siedmiu utworów wypełniających program nowej płyty to kompozycje zbiorowe. I to jakie kompozycje! Zespół Galahad jest w wysokiej formie. Zarówno od strony twórczej, jak i wykonawczej wszystko działa na „Battle Scars” jak w dobrze naoliwionym mechanizmie. Inwencja twórcza, łączenie tak wielu, jakże odmiennych od siebie stylów, pomysłowość i kreatywność - to cechy Galahadu AD 2012. Przysłuchując się nowej płycie zespołu uderza jej dojrzałość, precyzja i maestria, z jaką została zbudowana. Muzycy tworzący grupę, to doświadczeni już ludzie, ale nie boją się eksperymentować i podążać w często zaskakujących i absolutnie nieprzewidywalnych kierunkach.

W formę siedmiu zwięzłych, precyzyjnie skonstruowanych kompozycji utrzymanych w jedynym w swoim rodzaju „galahadowskim stylu”, na który składa się fenomenalny wokal Stuarta Nicholsona, charakterystyczna, pełna lekkości i polotu gra gitarzysty Roya Keywortha, zapierające dech w piersiach nowoczesne partie syntezatorów Deana Bakera oraz finezyjna gra sekcji rytmicznej z panami Spencerem Luckmanem (dr) i śp. Neilem Pepperem (bg), zespół w niezwykle umiejętny sposób wplótł pajęczynę dźwięków i klimatów z różnorodnych i niejednokrotnie bardzo zaskakujących gatunków: techno, ambient, dance, klasyczne aranżacje (vide sam początek płyty) oraz ostre, metalowe riffy. I co? Da się! To wszystko, co słyszymy na „Battle Scars” ma swój sens, logikę, precyzję i po prostu gra. Gra, i to jak! Cała płyta brzmi bardzo nowocześnie. Ale konserwatyści nie mają powodów to zmartwienia. Bo Galahad nie odwraca się plecami od swoich najwcześniejszych fascynacji, czyli nie zapomina o swoich korzeniach, ani o neoprogresywnych początkach.

Utwory, które składają się na program płyty nie są długie. Właściwie nie przekraczają ośmiominutowych ram, a są wśród nich takie, które trwają po zaledwie cztery minuty, co stanowi dowód na to, że nie wszystko co dobre i progresywne musi przypominać rozmiarami kilkunasto- czy kilkudziesięciominutowe suity. Płytę otwiera bardzo mocny i przejmujący utwór „Battle Scars”, którego dopełnieniem jest naturalnie połączone z nim nagranie „Reach For The Sun”. Razem stanowią one świetną parę w doskonały sposób rozpoczynającą album i zarazem wieszającą poprzeczkę bardzo, bardzo wysoko. Co najważniejsze i co zapewne ucieszy licznych sympatyków zespołu, to każdy kolejny utwór dorównuje swoją jakością temu świetnemu otwarciu. Nie będę wypisywał w szczegółach, że „Singularity” to rzecz tyleż świetna, co poruszająca swoim nastrojem, „Bitter And Twisted” to prawdziwy killer brzmiący niczym ciąg dalszy kompozycji „Sidewinder” z albumu „Emipres Never Last”, „Suspended Animation” to zwrot w kierunku bardziej nowoczesnych form (mam wrażenie, że nagranie to pełni na „Battle Scars” podobna rolę jak „Scara Brae” na ubiegłorocznej płycie Pendragonu), „Beyond The Barbed Wire” poraża swoją dramaturgią, powoli narastającym napięciem i przeszywającym trzewia refrenem, a „Seize The Day” to pełen niespodzianek epik nad epikami z prawdziwym twistem w postaci refrenu zagranego na modłę muzyki… trance. Gdybym miał się rozpisywać na temat każdego z tych utworów w sposób szczegółowy, to byłyby to same ochy, achy i zachwyty. Nie chcę tu nikogo zanudzać, dlatego wolę zaprosić po pierwsze do obowiązkowego zaopatrzenia się w nowy album Galahadu, a po drugie do uważnego zapoznania się z jego muzyczną zawartością. Bo naprawdę warto. Galahad wydał już sporo płyt. Ale ta nowa należy do grona najbardziej przekonujących…

P.S. Program płyty „Battle Scars” dopełnia w formie bonusu nowa wersja utworu „Sleepers”. Przypominam, że utwór ten pochodzi oryginalnie z wydanego przed 17 laty albumu o takim samym tytule. Nie dość, że współczesna wersja jest dłuższa o dwie minuty, to jej unowocześniona postać sprawia co najmniej tak dobre wrażenie jak oryginał. Wydawało się, że temu klasykowi nic nie będzie w stanie dorównać. A tu taka niespodzianka! Nie jedyna zresztą na nowym albumie Galahadu. Naprawdę polecam! ---Artur Chachlowski, mlwz.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex mediafire uloz.to gett

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluesever) Galahad Sun, 17 Jun 2012 18:31:08 +0000
Galahad - Beyond The Realms Of Euphoria (2012) http://www.theblues-thatjazz.com/en/rock/3288-galahad/23195-galahad-beyond-the-realms-of-euphoria-2012.html http://www.theblues-thatjazz.com/en/rock/3288-galahad/23195-galahad-beyond-the-realms-of-euphoria-2012.html Galahad - Beyond The Realms Of Euphoria (2012)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1 	Salvation I - Overture 	4:11
2 	Salvation II - Judgement Day 	6:08
3 	Guardian Angel 	10:31
4 	Secret Kingdoms... 	5:31
5 	... And Secret Worlds 	7:26
6 	All In The Name Of Progress 	7:14
7 	Guardian Angel - Reprise 	6:08
8 	Richelieu's Prayer 2012 	8:40

Bass Guitar – Neil Pepper
Drums – Spencer Luckman
Guitar – Roy Keyworth
Keyboards – Dean Baker
Keyboards – Mark Andrews (tracks: 8)
Vocals – Stuart Nicholson 

 

Back in the sixties and seventies many bands succeeded in recording two albums a year, equally high-levelled and filled with great compositions. Nowadays - also a result of the possibility to put more music on a CD - bands stick to a maximum of one album a year and even that's an exception. Most artists need more time between albums in order to meet the same high level of musicality. So, after the highly acclaimed album Battle Scars (see review), the British neo-prog band Galahad surprised me with a second album within a year.

Musically Beyond The Realms Of Euphoria continues where Battle Scars ended, combining impressive progressive rock with a diversity of other musical styles like trance, dance and metal, just to name a few. So, please don't switch off the CD player during the opener Salvation I - Overture! This piece tries to pull your leg with a techno start, which works remarkably well with Dean Baker's piano and the heavy guitars that take over after approximately two and a half minutes. This little surprise gently segues into the second part Salvation II - Judgement Day, where the vocals appear. With a Rammstein influenced guitar riff in the background, the melodic vocals work perfectly with the modern ambient keyboard and (perhaps) programmed parts. Neil Pepper's rumbling bass leads to a change of direction: background vocals appear and Stuart Nicholson's voice creates a kind of Muse atmosphere. The end has a Threshold touch, which could be influenced by Karl Groom, who was involved in the recording process.

On Battle Scars I already noticed contemporary musical influences in Galahad's music, but this time around those influences are even stronger embedded. Guardian Angel is the perfect example to prove this for the musicality has even increased since Battle Scars. Beyond The Realms Of Euphoria sounds more coherent; the diversity of styles now sounds very natural together. However, I must admit that I normally have an urge to vomit when I hear the kind of music that Galahad plays around the eighth minute on a regular radio station! Strangely enough it doesn't annoy me too much in this majestic composition. Secret Kingdoms... starts nice and retro with Roy Keyworth's stunning guitar parts. Here the fine old fashioned progressive rock, including the ohh's and ahh's in the background, are blended with a more metal-like style. Towards the end this piece has an eighties feel, with a sort of computerized drums and vocals that are gently mixed in an early Marillion style.

Like the three dots already indicated, the second part of the song is ...And Secret Worlds, which starts with a relaxing piano preparing for a heavier middle section, with a prefect groove provided by drummer Spencer Luckman and a typical neo-progressive and emotional guitar solo. A combination of seventies keyboards and modern sounds lead to All In The Name Of Progress. In my opinion this is a perfect title for this song where all the aforementioned musical styles come together. Impressive keyboards cooperate with powerful vocals and the ultimate riff of this album. Basically this is still a strong neo-progressive piece, but if you dig deeper and with an open mind, you may enjoy the heavy guitars, the subtle programming and a singer who's is capable to affect you by switching from soft and emotional to rough, aggressive and even a grunt...

Guardian Angel - Reprise returns to the earlier song. A strong piano part paves the way for Nicholson's sensitive vocals; this reprise pushes the song back to neo-prog, with which Galahad once started. It contains a great mixture of pompous keyboards, clear vocals and prominent choir vocals. Normally the album should end by now, but as a bonus we get a reissue of Richelieu's Prayer, one of Galahad's classic compositions. This piece first appeared on Nothing Is Written (1991), the band's debut album. For this reissue Galahad invited Mark Andrews, former band member and writer of this song, to play some additional keyboards. Regarding the compositions they have written in recent years, the changes the band went through music wise are evident. However, Richelieu's Prayer is still a great song with splendid solos, but the early Marillion is never far away.

Galahad have recorded two brilliant albums within a year. I was happily surprised while listening and reviewing Battle Scars, but twice a year such a big surprise by the same act is quite exceptional. Just like Battle Scars, Beyond The Realms Of Euphoria is an excellent album and even more coherent than the penultimate CD. Therefore I have to add half a star and by doing so I judged this album to be a masterpiece... --- Pedro Bekkers, backgroundmagazine.nl

 

Nie rozpieszczał ostatnio Galahad swoich fanów częstotliwością wydawania albumów studyjnych. Year Zero, Empire Never Last i Battle Scars ukazywały się dokładnie co pięć lat. Tym razem Brytyjczycy zaskoczyli i jeszcze przed wydaniem wspomnianego Battle Scars zapowiedzieli, że będzie on jednym z dwóch nowych tegorocznych wydawnictw.

Wypuszczanie dwóch krążków w jednym roku niesie za sobą odwieczne pytanie u odbiorcy: czy artyście faktycznie wystarczyło pomysłów na kolejny, szybko wydany album. I czy nie warto było poczekać, dyskontując artystyczny sukces (Battle Scars z pewnością było dziełem wyjątkowo udanym) poprzedniego krążka…

Jak jest w tym przypadku? Bardzo solidnie. Trudno powiedzieć, czy Beyond The Realms Of Euphoria przebija swojego starszego o kilka miesięcy poprzednika, albo zaskakuje jakąś wyjątkową odmiennością, trzyma jednak jego poziom i miłośnikom grupy powinien przypaść do gustu. Można powiedzieć, że tym razem artyści poszerzają muzyczne pomysły rozpoczęte na wizjonerskim i zaskakującym dla nich Size The Day – numerze kończącym poprzedni krążek. Tu łączenia silnie zrytmizowanej muzyki trance z rockiem jest zdecydowanie więcej. Już otwierający Salvation I – Overture jest tego przykładem. Kolejne kompozycje rozwijają tylko coraz odważniej ten ich stylistyczny mezalians. I tak w bardzo udanym Salvation II – Judgment Day mamy ciężkie gitary i patetycznie lejące się „progresywne” klawisze. Wszystko naturalnie w otoczeniu wszędobylskiej elektroniki i z dobrą melodią. No właśnie. Po raz kolejny udało się ekipie Stu Nicholsona wykoncypować sporą ilość zapadających w pamięć tematów melodycznych. Posłuchajcie zresztą kolejnego, zaczętego bardzo agresywnie Guardian Angel z udaną zwrotką i refrenem. Równie ładnym refrenem uderza All In The Name Of Progress, w którym dodatkowo Nicholson w pewnym momencie zbliża się do… rapu, a pod koniec growluje. Kończącą podstawowy zestaw repryzę do Guardian Angel też trudno zapomnieć. Wylewający się patos podkreślony chóralnymi partiami zadowoli miłośników bardziej klasycznego artrocka. A skoro przy klasyce jesteśmy – początek And Secret Worlds po raz kolejny ukazuje artystów lubujących się w czerpaniu szerokimi garściami z muzyki poważnej.

Podobnie jak na Battle Scars muzycy i tym razem zmierzyli się z jednym z utworów z przeszłości. Monumentalny Richelieu’s Prayer w pierwszej części sprawia wrażenie bardziej stonowanego. Forma kompozycji została jednak zachowana. Ot kolejny muzyczny rarytas. ---Mariusz Danielak, artrock.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex mediafire uloz.to gett

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluesever) Galahad Sun, 18 Mar 2018 12:08:29 +0000