Polska Muzyka The best music site on the web there is where you can read about and listen to blues, jazz, classical music and much more. This is your ultimate music resource. Tons of albums can be found within. http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870.html Mon, 03 Aug 2020 20:07:22 +0000 Joomla! 1.5 - Open Source Content Management pl-pl Abraxas - Cykl Obraca Się. Narodziny, Dzieciństwo Pełne Duszy, Uśmiechów Niewinnych I Zdrady (1996) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/22273-abraxas-cykl-obraca-si-narodziny-dziecistwo-pene-duszy-umiechow-niewinnych-i-zdrady-1996.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/22273-abraxas-cykl-obraca-si-narodziny-dziecistwo-pene-duszy-umiechow-niewinnych-i-zdrady-1996.html Abraxas - Cykl Obraca Się. Narodziny, Dzieciństwo Pełne Duszy, Uśmiechów Niewinnych I Zdrady (1996)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


01. Before (1:49)
02. Tarot (8:30)
03. Dorian Gray (5:55)
04. Kameleon (4:30)
05. Alhambra (8:25)
06. Inferno (5:12)
07. Ajudah (9:07)
08. De Profundis (4:56)
09. Tabula Rasa (11:15)

- Marcin Mak - drums
- Rafał Ratajczak - bass
- Szymon Brzeziński - guitars
- Marcin Błaszczyk - keyboards, flute
- Adam Łassa – vocals

 

O roku ów! - jak pisał poeta. Rok 1996 w polskim art rocku to rok szczególny. Dość wymienić: debiut Abraxas, debiut Lizard, debiut Quidam... Oj, było czego słuchać. Trzy zespoły, z których każdy zaprezentował własne, indywidualne podejście do art rocka. Quidam połączył rock neoprogresywny z elementami folku i muzyki celtyckiej. Lizard zaproponował art rock w starym dobrym stylu, nawiązujący wprost do lat 70. Abraxas natomiast grał rock neoprogesywny chwilami ocierający się o gotyk, sięgający do tradycji Van Der Graaf Generator i wczesnego, solowego Petera Hammilla, podminowany ponurym, niby-teatralnym nastrojem, jak z kina grozy spod znaku Hammer Films.

Zespół Collage właściwie zawsze bardziej szanowałem, niż lubiłem. Nie odmawiam klasy „Moonshine”, bo płyta to znakomita, chętnie sięgam po nią do tej pory, ale... w graniu Szadkowskiego i spółki brakowało mi chwilami ostrości. Bardziej drapieżnego śpiewu, mocniejszej partii gitary, mocniejszego uderzenia perkusji. Muzycy Abraxas najwyraźniej również doszli do wniosku, że rock neoprogresywny – jak sama nazwa wskazuje – przy całym bogactwie aranżacji, nie powinien odmawiać sobie typowo rockowej energii i ekspresji.

I tej energii i ekspresji na tej płycie na pewno nie brakuje. Adam Łassa nie ma wybitnego głosu (cóż, Amirian to też na pewno nie drugi Halford), ale potrafi zabrzmieć ostrzej, bardziej ekspresyjnie, chętnie sięga po teatralną recytację, szepty, melodeklamację, często zmienia sposób interpretacji.

Dość posłuchać „Tarota”: tajemniczy, majestatyczny wstęp, narastające napięcie, szepty, miarowo uderzający bas, deklamacje Łassy, orientalne wtręty syntezatora... Rozwija się to w dynamiczną, pełną zmian tempa, nagłych skoków dynamiki, zmian nastroju, dramatyczną kompozycję. Niby nic nowego panowie nie odkrywają, ale... bardzo świeżo to brzmi. Zresztą długie utwory na tej płycie bez wyjątku wypadły znakomicie. Dramatyczny, teatralny wręcz „Ajudah” - ponura, aż ciarki przechodzą, opowieść o matkobójcy, znów ze zmianami tempa, z nastrojem iście z filmu grozy, z należycie dramatyczną interpretacją Adama. Poświęcona zmarłemu koledze „Alhambra”, uroczo wzbogacona brzmieniem smyczków... Oj, dzieje się na tej płycie dużo. Równie udanie wypadają prostsze, krótsze utwory. Dynamiczne „Inferno” - jest w tym coś z niektórych nagrań zespołu Galahad: nie zatracając artrockowej formy i brzmienia, mamy tu do czynienia z efektowną piosenką, o chwytliwej, łatwo wpadającej w ucho melodii. Podobnie rzecz się ma z „De profundis” - dość konwencjonalną, typową artrockową balladą, co nie zmienia faktu, że bardzo udaną i zapadającą w pamięć. Dodajmy epatujący iście Hammerowym nastrojem „Dorian Gray”, nieco słabszy, dynamiczny „Kameleon” i łączącą dynamikę z podniosłym nastrojem, efektownie przełamaną spokojniejszym fragmentem z pięknym solem gitary - kompozycję „Tabula rasa”.

Na mojej prywatnej liście płyt lat 90. (polskich i zagranicznych) – ścisła czołówka. Neoprogresywne granie z rockowym zębem, niesamowitym nastrojem, energią, ekspresją, dramaturgią. A przede wszystkim – coś, co najważniejsze: własny, oryginalny styl. Szkoda, że na drugiej płycie Abraxas się pogubił... Choć to może nic dziwnego, utwory z debiutu kształtowały się latami, wszak zespół istniał już od roku 1987 i niejedno w swej historii przeszedł. Był czas na wyeliminowanie kiksów i doprowadzenie kompozycji do perfekcji... Trzecia w kolejności „99” wymagała kilku podejść i choć była pozycją nie dorównującą może debiutowi, na pewno jednak bardzo dobrą. A potem, po również bardzo dobrym albumie live, panowie powiedzieli sobie dość. Choć jak pisał D.H. Lawrence – nothing is written...

Krótko mówiąc – układając listę najlepszych płyt neoprogesywnego rocka, nie zapomnijmy o debiucie Abraxas. --- Piotr „Strzyż” Strzyżowski, artrock.pl

download (mp3 @320 kbs):

yandex mediafire uloz.to cloudmailru gett

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Abraxas Thu, 21 Sep 2017 13:51:34 +0000
Abraxas - Prophecies (1998) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/19475-abraxas-prophecies-1998.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/19475-abraxas-prophecies-1998.html Abraxas - Prophecies (1998)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


01. Spiritus Flat Ubi Vult (3:27)
02. Michel De Nostredame-Mistrz Z Salon (6:47)
03. Velvet (4:07)
04. Excalibur (7:44)
05. Kuźnia (1:49)
06. Czakramy (10:28)
07. Pokuszenie (12:00)
08. Nantalomba (4:21)
09. The court of The Crimson King [Bonus track] (5:51)

- Szymon Brzeziński - guitars
- Marcin Błaszczyk - keyboards, flute
- Adam Łassa - vocals
- Marcin Mak - drums
- Rafał Ratajczak - bass
+
- Maria Napiwodzka - oboe
- Magdalena Krawczyk – vocals

 

Już w chwili, gdy na rynku pojawił się album „Centurie” wiadomo było, że w niedługim czasie ukaże się angielskojęzyczna wersja tej płyty. Wreszcie po roku oczekiwań trafia nam w ręce album zatytułowany „Prophecies”. Dla polskich sympatyków grupy Abraxas ma on w gruncie rzeczy jedynie wartość dokumentalną. No, może poza jednym istotnym szczegółem. Znajdujemy bowiem na tej płycie jeden dodatkowy utwór. I to jaki utwór! Cover chyba najsłynniejszej kompozycji w historii symfonicznego rocka „The Court Of The Crimson King”. Abraxas gra go po rockowemu, dynamiczniej, ostrzej i szybciej niż Robert Fripp wraz ze swoimi kolegami przed 30 laty. Myślę jednak, że jest to niewystarczająca ciekawostka, by zachęcić polskich słuchaczy do kupienia albumu „Prophecies”. Z założenia przecież adresowany jest on do zagranicznych fanów. Czy dzięki tej płycie Abraxas stanie się prawdziwym towarem eksportowym? Wkrótce się o tym przekonamy. Chociaż i tak bez tego angielskojęzycznego zabiegu bydgoski kwintet już dawno należy do ścisłej artrockowej czołówki. Zachodnia publiczność dawno doceniła śpiewającego po polsku Adama Łassę. Tym bardziej, że jego koledzy grają na najwyższym światowym poziomie. Przecież takie nagrania, jak „Pokuszenie” (w wersji angielskiej „Temptation”), „Czakramy” („Czakras”), czy „Excalibur” nieczęsto trafiają się na jednej płycie. Już teraz wiadomo, że są one milowymi kamieniami progresywnego rocka. Ale czy mocny akcent wokalisty nie zniechęci do tej płyty rodowitych Anglosasów?

Przysłuchując się nowym wersjom tych wspaniałych utworów odnoszę wrażenie, że Łassa niezbyt pewnie posługuje się swoim angielskim, szczególnie w najbardziej dramatycznych i ekspresyjnych momentach. Nie czuję się na siłach, by wydawać sądy co do lingwistycznych zdolności lidera Abraxasu, a o rzetelne refleksje po wysłuchaniu albumu „Prophecies” spytam moich przyjaciół urodzonych w Londynie. Jedno jest pewne: dzięki temu wydawnictwu wreszcie będą mieli oni pojęcie o czym mówią teksty poszczególnych kompozycji. A w przypadku Abraxasu to dodatkowy, ogromny pozamuzyczny walor ich twórczości. Staranne przekłady autorstwa Rafała Zimnego z pewnością oddają tajemnicę oryginałów. Tak więc, coś mi się zdaje, że mimo wszystko angielskojęzyczna publiczność będzie cieszyć się z tej płyty. A nam, w kraju krążek ten osłodzi oczekiwanie na kolejny, miejmy nadzieję, że piękny album grupy Abraxas. --- Artur Chachlowski , mlwz.ceti.pl

 

This excellent Polish band had the good idea to publish an English version of their great "Centuries" album. I guess to get more exposure as some Italian bands did it in the early seventies ("PFM", "Banco"). And I can only be very happy with this.

Even if the language barrier didn't prevent me to be laudatory about their first two albums (rating the Polish equivalent with five stars) it is always good to be able to grab some of the wordings from an album. Being a French native speaker, Italian holds some similarities at least, which is absolutely not the case with Polish of course.

The only noticeable difference are the English texts. Adam Łassa, their expressive lead vocalist might not be as convincing but he remains very, very emotional.

I can only recommend this version of the great "Centurie" album. At least you'll be able to discover a hidden jewel from PA. IMHHO, they were rather important for the development of "Riverside". Just listen to this album and you will know where their roots are.

If ever you would like to get a more detailed review, you can read the one for the Polish version of this album in the appropriate entry.

This English version holds one unreleased song. A very good cover of one of the most beautiful prog song : "ITCOTCK". The flute break is truly superb and most of the song is played with an upbeat tempo and a harder edge which is rather good. --- ZowieZiggy, progarchives.com

download (mp3 @320 kbs):

yandex mediafire uloz.to cloudmailru ge.tt

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluesever) Abraxas Wed, 30 Mar 2016 15:58:05 +0000
Abraxas – 99 (1999) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/10465-abraxas-99.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/10465-abraxas-99.html Abraxas – 99 (1999)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1.14.06.1999 
2.Czekam 
3.Jezebel 
4.Szaleństwo przszyło nocą 
5.Spowiedź 
6.Anatema, czyli moje obsesje 
7.Pętla medialna 				play
8.Noel 
9.'37 
10.Medalion 
11.Iris 
12.Oczyszczenie					play 
13.Moje mantry   

Muzycy:
  Marcin Błaszczyk - instrumenty klawiszowe
  Szymon Brzeziński - gitara, instrumenty klawiszowe
  Adam Łassa - śpiew
  Mikołaj Matyska - perkusja
  Rafał Ratajczak - gitara basowa
  Łukasz Święch - gitara akustyczna, głos
+
  Dorota Dzięcioł - śpiew
  Joanna Kalińska - śpiew
  Anja Orthodox – śpiew
  Krzysztof Ścierański - gitara basowa bezprogowa

 

Abraxas jest w tej chwili najbardziej kreatywnym zespołem spośród naszych "podopiecznych". Lub być może zespołem, który ma najmniej problemów z wydawaniem swoich płyt. W każdym razie po roku dostaliśmy od Abraxasu kolejną płytę. I jak się okazuje, kolejną dobrą płytę. Już pierwszy odsłuch przyniósł sporo niespodzianek. Pierwszy utwór Abraxas zaczyna jak U.K. swa pierwszą płytę - ostrym, progresywnym rytmem. Niestety bardzo szybko się kończy i ustępuje miejsca... jeszcze krótszemu "przerywnikowi". Tak układa się większa część płyty: dość krótkie (jak na Abraxas!) utwory przetykane małymi "klimacikami". I całkiem mi się to podoba, mimo, że nie wszystkie "właściwe" kawałki stoją na równym poziomie. Najciekawsze momenty wnosi do muzyki gitara Szymka Brzezińskiego, szczególnie solówki w Spowiedzi i Anatemie. W Noelu mamy piękne, typowo neoprogresyne "dzwoneczki" z klawisza, fajnie współgrającą gitarę, co oparte jest na ciekawym rytmie. Mniej podoba mi dość banalny Jezebel. Dalej następuje bardzo dobry, choć przedziwnie ucięty na końcu Medalion i Iris, który powstał jeszcze w początkach Abraxasu jako Oz - dymaniczny kawałek przechodzący potem... w marsza kojarzącego się z filmowym tematem "Zmienników". Płytę zamykają łagodne, wręcz kojące Oczyszczenie i Moje Mantry z pięknymi melodiami na klawiszach i gitarze.

Podsumowanie musi być pozytywne: choć właściwie nie ma na płycie utworu do końca powalającego, całości świetnie się słucha, dzięki ciekawym melodiom i doskonale dobranym do nastroju brzmieniom. Dobrze, że zespół stara się eksperymentować, wprowadzać nowe elementy do swojej muzyki, a jednocześnie nie porzucać tego, co w nim najlepsze: długich partii na gitarze, zaangażowanego śpiewu i ciekawych rozwiązań rytmicznych. Bardzo przyjemna płyta, choć... nie sądzę, żeby Abraxas dorównał kiedykolwiek swojemu debiutowi. 99 brakuje trochę tamtej agresywności i doskonałego, wyrównanego poziomu każdego utworu. W przypadku Abraxas owoc jednego roku nigdy nie dorówna plonowi lat dziewięciu... --- Polshaq, artrock.pl

download (mp3 @128 kbs):

yandex mediafire uloz.to ge.tt bayfiles

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Abraxas Sat, 08 Oct 2011 08:22:43 +0000
Abraxas – Abraxas (1996) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/15743-abraxas-abraxas-1996.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/15743-abraxas-abraxas-1996.html Abraxas – Abraxas (1996)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1. Before (1:49)
2. Tarot (8:30)
3. Dorian Gray (5:55)
4. Kameleon (4:30)
5. Alhambra (8:25)
6. Inferno (5:12)
7. Ajudah (9:07)
8. De Profundis (4:56)
9. Tabula Rasa (11:15)
Bonus tracks on remaster (2000):
10. La Strada (3:39)
11. Gdy Wydaje Niemożliwym Się Pamiętać (7:19)

- Marcin Mak - drums
- Rafał Ratajczak - bass
- Szymon Brzeziński - guitars
- Marcin Błaszczyk - keyboards, flute
- Adam Łassa – vocals

Abraxas - polska neoprogresywna grupa rockowa powstała w 1987 w Bydgoszczy. Nazwę zespół zaczerpnął z powieści Hermanna Hessego pt. Demian, w której Abraxas był bóstwem sił dobra i zła, przenikających się wzajemnie.

Zespół wypracował swój niepowtarzalny styl, na który składały się: charakteryzująca się przemiennymi nastrojami i zaskakującymi zmianami rytmu muzyka, rozbudowane i wysmakowane aranżacje, kontrowersyjne, pełne odniesień do literatury poetyckie teksty, niezwykle charakterystyczny głos, maniera śpiewania i charyzma wokalisty oraz teatralne stroje i wykorzystywanie przezroczy na koncertach. Jedne z najbardziej znanych utworów Abraxas to: Tarot, Dorian Gray, Kameleon, Pokuszenie, Jezebel, Medalion. Zakończył działalność pod koniec 2000 roku. --- tekstowo.pl

 

ABRAXAS was born on 29 October 1987 in Bydgoszcz when Adam Łassa (vocals) and Łukasz Święch (guitar) found the right name for their band. And as in Hermann Hesse's novel "Demian" Abraxas was the god of good and evil forces, penetrating each other, so it soon turned out that this dualism became the distinguishing mark of the band. Alternating moods, sudden rythm changes, controversial lyrics, very good arrangements and unique harmony are what characterised the style of ABRAXAS. They gave some concerts beside a couple of stars of those days like ZIYO or REZERWAT and started to dream about their own album and of course about fame. But deepening crisis within the band appeared and it broke up after two years of existence in 1989. Silence lasted two years.

In 1991 the band was resurrected with new members who were Mikołaj Matyska (drums), Krzysztof Pacholski (keyboards), Rafał Ratajczak (bass) and Radek Kamiński (guitar). In this period a great number of songs were composed many of which were to appear on the first album of ABRAXAS. However in October 1992 Łukasz Święch left the band and it ceased to exist once again. When on a rainy day in July 1993 Radosław Kamiński was killed in a car accident it seemed to be the definite end...

But the best times for ABRAXAS were yet to come! On Adam Łassa's initiative in 1994 the last trial to bring the band back to life was made. This way appeared the third incarnation of the band with the lineup consisting of Adam Łassa (vocals), Szymon Brzeziński (guitar), Marcin Mak (drums), Marcin Błaszczyk (keyboards) and Oleg Bałtaki (bas), who was soon replaced by Rafał Ratajczak.

The year 1995 was a year of intensive work. Finally in 1996 the band recorded their debut album titled "Abraxas... Cykl obraca się. Narodziny, dzieciństwo pełne duszy, uśmiechów niewinnych i zdrady..." and the best period for the band became a fact. They appeared on stage performing beside such internetional stars as Fish, Porcupine Tree or Robert Plant & Jimmy Page.

In 1998 they issued their very well received second album "Centurie" and it's english version called "Prophecies". Around the same time Szymon Brzeziński and Marcin Błaszczyk took part in recording of a solo album of Colin Bass followed by european tour summed up by a concert album "Colin Bass live at polskie radio 3".

The year 1999 brought a new album titled... "Abraxas 99" (again in polish and english versions) and in 2000 the band issued a live album "Live in Memoriam". Nonetheless the same year ABRAXAS dissolved again and hasn't reactivated up to this day (only once in 2004 in Bydgoszcz to play before IQ) --- Bartłomiej Ślązak (aka Tuzvihar), progarchives.com

download (mp3 @256 kbs):

yandex mediafire mega uloz.to ge.tt

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Abraxas Sat, 22 Mar 2014 16:30:38 +0000
Abraxas – Centurie (1998) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/15843-abraxas-centurie-1998.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/15843-abraxas-centurie-1998.html Abraxas – Centurie (1998)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1. Spiritus Flat Ubi Vult 03:27
2. Michel De Nostredame - Mistrz Z Salon 06:47
3. Velvet 04:07
4. Excalibur 07:44
5. Kuznia 01:49
6. Czakramy 10:25
7. Pokuszenie 12:00
8. Nantalomba 04:21

- Szymon Brzeziński - guitars
- Marcin Błaszczyk - keyboards, flute
- Adam Łassa - vocals
- Marcin Mak - drums
- Rafał Ratajczak - bass
+
- Maria Napiwodzka - oboe
- Magdalena Krawczyk - vocals

 

Abraxas was the best neo-prog act from Poland, and "Centurie" is their absolute highlight - I have no doubt about it. Even though the musical motifs and arrangements are less complex than in their fantastic debut album's repertoire, I still find this repertoire as an improved endeavor, generally speaking, since the musical colorfulness is more diverse (in particular, regarding the addition of Gothic and exotic nuances), the sense of energy is enhanced, and the dramatic ambiences (both instrumentally an vocally) are better delivered, while the stereotypical progressive complexity is taken to a more subtle level. The ticking of a clock sets the pace for the dense, exotic 'Spiritud Flat Ubi Volt', which serves a proper prelude to the more epic-oriented 'Michel de Nostredame'. The epic stuff is taken to the realms of evocative melancholy in 'Excalibur', one of the most compelling Abraxas compositions ever - keeping a permanent 6/8 meter, it goes throughout its successive varied motifs fluidly, barely hiding the dramatic complexity that lies underneath sustaining the song's cohesiveness. Sandwiched between the two aforementioned tracks is the beautiful, delicate ballad 'Velvet', which kind of makes me think of Marillion's 'Cinderella Search'-meets-King Crimson's 'The Night Watch'. 'Kuznia' gets as metallic as neo-prog can ever be. for only 1 minute, 49 seconds - had it been developed further it would have made a real monster track, but all in all, I have no complaints, since it can be enjoyed as a prelude of fire to the two following epics, which seem to have been made out of air from the ethereal breezes that blow the hairs and gowns of the souls in limbo. The 10- minute 'Czakramy' has a first section that pretty much reminisces of the romantic drive that had been predominant so far, while its second section signals doom and tension, without getting too loud, yet the impending danger can also be touched in the sounds provided by the vocalist's urgent singing, the guitar's unearthly riffs, the wild synth solos, and the oppressive rhythm section. The following track 'Pokuszenie' keeps the same panache for gloom and darkness, actually making it even more intense in the harder passages, which evidently helps to build an effective pronounced contrast with the introspective ones. Last, but not least, after the display of musical gloom continuously displayed in tracks 6 & 7, here comes the pompous 'Nantalomba', which ends up the album with symphonic majesty, evoking images of an ancient palace during a royal celebration, where nobles and villagers at unison enjoy the spur of the moment. These flying colours fill a perfect epilogue for this neo-prog masterpiece of the late 90s. Oh, Abraxas, you are so sorely missed! --- Cesar Inca, progarchives.com

 

Centurie jako drugi album tej czołowej formacji art-rocka w Polsce niestety rozczarowuje - brakuje tych brzmień i ekspresji z pierwszej płyty - Tak już jest u wielu zespołów - czasami powielają się przy tworzeniu drugiej - tworzac to, czego chce słuchacz - tutaj Abraxas poszło inną ścieżką - przedstawili całkowicie nowe rozwiązania ich muzycznej drogi - jakby chcieli sięgnąć też do innych gatunków - coraz bardziej upodabniają się do Marillion w zaskakiwaniu słuchacza . Na szczególną uwagę zasługuje Pokuszenie - wspaniała suita z czarującym solo gitarowym w wykonaniu Szymka - nie sądzę, czy byłby ktoś w stanie powielić klimat tego wspaniałego utworu. Czakramy niestety nie przekonują mnie , a Kuźnia jako hołd klubowi gdzie się "wychowali" raczej w ogóle nie powinna wejśc w sklad albumu - Velvet to raczej pozycja z list przebojów i jeszcze Excalibur - kolejna interesująca pozycja ... jedynie co mógłbym napisać .. niedaleko pada jabłko od jabłoni - Ogólnie album wyprodukowany rewelacyjnie , wspaniale wydany - plus dla wydawcy - te paskudne naklejki z holografem umieszczane są na folii a nie bezpośrednio na okładce - Metal Mind Rulez :-)) . W potopie kiczu zalewającego rynek miejsce znalazło się też dla Abraxas - jako zespołowi , który nie tyle "cos gra" ile właściwie gra tak wspaniałe utwory zamieszczone na drugim oficjalnym krążku - Centurie . Gorąco polecam wszystkim spragnionym prawdziwego symfonicznego grania !! :-)) --- artrock.pl

download (mp3 @192 kbs):

yandex mediafire uloz.to ge.tt bayfiles

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Abraxas Thu, 10 Apr 2014 15:53:00 +0000
Abraxas – Live in Memoriam (2000) http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/16891-abraxas-live-in-memoriam-2000.html http://www.theblues-thatjazz.com/pl/polska/2870-abraxas/16891-abraxas-live-in-memoriam-2000.html Abraxas – Live in Memoriam (2000)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1. Zapowiedź (Piotr Stelmach) - 2:31
2. Dorian Gray - 5:21
3. 14.06.1999 - 2:47
4. Anatema - 7:36
5. Tomasz Fray Torquemada - 10:31
6. Pokuszenie - 12:32
7. E'Lamachiwae - 3:39
8. Czakramy - 9:26
9. Medalion - 6:13
10. Tarot - 6:38
11. Spowiedź - 4:50
12. Moje mantry - 6:05

Adam Łassa - vocals 
Szymon Brzeziński – guitar
Marcin Błaszczyk – keyboards
Mikołaj Matyska – drums
Rafał Ratajczak - Bass
+
Anja Orthodox – vocals

 

A więc jednak jest - album koncertowy Abraxas, zarejestrowany 29 stycznia na koncercie poświęconym pamięci Tomka Beksińskiego. Czego by nie mówić, to agencja promocyjna Kuźnia potrafi zadbać o edycję wydawanych płyt - In Memoriam wydany został jako digipak z przebogatą książeczką zawierającą m.in historię zespołu i mnóstwo archiwalnych zdjęć. Duży plus na początek - przejdźmy jednak do muzyki. Byłem na tym koncercie i miałem trochę obaw co do jakości tego krążka, gdyż zespół zanotował kilka wpadek technicznych. Na szczęście wyeliminowano je w prosty sposób - nie umieszczając nieudanych utworów na płycie (np. Excalibur). Krążek i tak ma 78 minut i jest czego słuchać. Obok nagrań znanych z płyt jest rarytas - najlepszy z utworów "starego" Abraxasu, który nie znalazł się na debiucie, a więc Tomasz Fray Torquemada. W trójkowym studiu wypadł on tak samo dramatycznie i poruszająco, jak przed laty, a został on przez Adama Łassę specjalnie dedykowany pamięci Tomka B. Wykonania pozostałych utworów również conajmniej zadowalają. Jest trochę ciekawostek - np. krótka improwizacja E'Lamachiwae, akustyczna wstawka z Baranka Genesis w środku Pokuszenia, oraz mały "odjazd" w trakcie Tarota. Takie "przymrużenie oka" na koniec było bardzo potrzebne. Mamy więc bez wątpienia dobrą płytę - ale jej ostateczny odbiór zawsze zależeć będzie od indywidualnej tolerancji na śpiew Adama Łassy. Nie można mu odmówić pasji, ale zdolności matka natura mu trochę poskąpiła. Na żywo Łassa czasami po prostu się męczy... Ja to znoszę coraz bardziej z przyzwyczajenia, wielu innych wokal ma prawo odrzucać. Ale tak już musi być, bo w końcu bo bez Adama nie ma Abraxasu. --- Polshaq, artrock.pl

 

I have a special kindness for this Polish band, having rated each of their releases with at least four stars. How could it be different with this excellent live record? Some of their best songs being featured in a convincing live set. But some great songs are unfortunately missing ("Michel De Nostredame"). Nobody's perfect. Their great lead vocalist (Adam Łassa ) is as good live than in the studio. It is amazing how he could impress me so much while singing in such an incomprehensible language. Because I don't speak any Polish. But he is so fabulous that he is able to convey his emotions to anybody on earth I guess.

I am sad that this one is their last album to date. On their web-site, there are talks of some live sets in 2005 so I guess that there were still some activity related with the band. I will post some queries and hopefully, I'll get some more accurate news about "Abraxas". Is it necessary to say that "Dorian Gray", "Anathema", "Pokuszenie", "Spowiedz" are superbly rendered?

There are some unreleased songs recorded for this concert like "Czerwca", but the most extraordinary one is of course "Tomasz Fray Torquemada". A ten minutes journey through some symphonic and melodic music (the start). The guitar work is frankly catchy, while the beat catches up gently. One can fully appreciate the grandeur of this band in such a song. Complex, tortured, full of different moods (even prog metal is featured here). It should please any prog lover, and not only neo prog ones since their music if far beyond this single and reductive genre. This live album is a good way to discover this very pleasantd band. You'll get a great overview of their studio work as well as some unreleased material (even if E'lamachiwae is the only weak number).

"Pokuszenie" is the absolute highlight. A jewel of a long and truly melodic song. The guitar work is essential and so beautiful. On par with the best solo of Nick Barrett ("Pendragon"). This song even features some notes from "Hairless Heart" ("The Lamb"). It is fully symphonic. A monster piece of music. Chapeau, messieurs! Hats off gentlemen!

And "Czakramy" is on par : such an emotional chorus line, combined with a great off-beat tempo. A real pleasure to listen to it. The last part of this album is very strong as well. No second-hand track nor filler here. Adam always achieve to raise an average song (Medallion) to another level.

The poppy and upbeat Tarot is probably not as good as the studio version (to be discovered on their debut) but by no means should it be considered as of less interest. In one track, you'll get the essence of the band : symphonic, metal and neo-prog. The sublime instrumental closing number is just a jewel of a symphonic guitar number. A fantastic way to end this great concert. What else do we need ? ---Zowie Ziggy, progarchives.com

download (mp3 @224 kbs):

yandex mediafire uloz.to ge.tt cloudmailru

 

back

]]>
administration@theblues-thatjazz.com (bluelover) Abraxas Thu, 20 Nov 2014 17:24:50 +0000