Feel the Blues with all that Jazz
English (United Kingdom)Polish (Poland)
Home Polish Music Sacrilegium Sacrilegium - Sleeptime (1995)

Sacrilegium - Sleeptime (1995)

User Rating: / 0
PoorBest 

Sacrilegium - Sleeptime (1995)

Image could not be displayed. Check browser for compatibility.


1 	Dawn 	5:32
2 	Empty Side Of Soul 	6:51
3 	Unholy Dream 	5:59
4 	Silence 	2:07
5 	Darkness... 	7:11
6 	Twilight 	3:47

Bass, Lyrics By [Black Poems] – Nantur Aldaron
Drums [Session] – Horm
Guitar, Voice, Chorus, Keyboards – Suclagus 

 

Wielu osobom nazwa Sacrilegium zapewne obca nie jest. Tym, którzy jednak jej nie kojarzą nadmienię, iż chodzi o przedstawiciela rodzimej black metalowej sceny, którego początki kariery sięgają wczesnych lat 90-tych. W roku 1994 zespół zadebiutował wydawnictwem „Sleeptime”, pierwotnie wydanym przez Pagan Records oraz amerykańską wytwórnię Wild Rags Rec. 21 lat później, dzięki Witching Hour, ukazała się reedycja tegoż dema w formie okazałego dwupłytowego digipacku.

Na ogół, po tego typu muzyce, spodziewać się można okładki równie zadziornej i kontrowersyjnej – zwiastującej z czym potencjalny odbiorca będzie miał do czynienia decydując się konsumpcję danego „dzieła”. W tym przypadku, na pierwszy kontakt wystawiony został ciekawy i minimalistyczny „Hypnoz”, obraz zupełnie odmienny od pierwotnie zdobiącego oryginalne wydanie . Owszem, zwraca uwagę, lecz na tle reszty oprawy graficznej płyty i muzyki na niej zawartej, wypada nad wyraz łagodnie. Nieobeznanego z tematem słuchacza może to wprowadzać nieco w błąd, gdyż w moim odczuciu subtelność okładki nie koresponduje z brutalną treścią „Sleeptime”, zarówno wizualną (bogatą w zdjęcia), jak i dźwiękową.

Wracając do dania głównego - pierwszą jego część stanowi wspomniane wcześniej demo. Ponad trzydziestominutowy, encyklopedyczny przykład starego, surowego, ordynarnego black metalu. Na przekór tytułowi, bardzo daleko mu do onirycznych klimatów i urzekających melodii przepełnionych słodkimi chwilami ukojenia. Brudny i zły, a przy tym pełen diabolicznego uroku, który być może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale tego naprawdę dobrze się słucha. W ten ponury świat dźwięków wprowadza słuchacza instrumentalny „Dawn” o dość niewyszukanej aranżacji i ewidentnie plemiennym wydźwięku. Całość zaś zamyka „Twilight” utrzymany w tym samym klimacie. Natomiast pomiędzy świtem a zmierzchem następuje prawdziwie dzika kanonada, całkiem udanych utworów. W nich zaś, znamienny dla gatunku, jazgotliwy wokal, co rusz, z dziką lubością wypluwa kolejne wersy herezji i bluźnierstw.

Przyznam szczerze, że nie słuchałem oryginalnego pierwszego wydania, ale podstawowa część reedycji pomimo upływu lat, brzmi dość dobrze, choć w tym przypadku oznacza to: podle, brudno i na tyle nieprzyjemnie, na ile wymaga tego konwencja gatunku. Nie wiem ile w tym ingerencji nowoczesnej techniki i realizatorskich sztuczek, ale z pewnością przy pierwszym odsłuchu brzmienie pozytywnie zaskakuje, zwłaszcza gdy z tyłu głowy jarzy się ostrzegawczy napis „black metalowe demo sprzed prawie ćwierć wieku”. ---Robert Cisło, rockarea.eu

download (mp3 @224 kbs):

yandex mediafire ulozto gett

 

back

 

Before downloading any file you are required to read and accept the
Terms and Conditions.

If you are an artist or agent, and would like your music removed from this site,
please e-mail us on
abuse@theblues-thatjazz.com
and we will remove them as soon as possible.


Polls
What music genre would you like to find here the most?
 
Now onsite:
  • 146 guests
Content View Hits : 96133173